Czy dogadasz się po angielsku w Hiszpanii?

01:19

Jeśli zamierzacie wyjechać do Hiszpanii bez żadnej znajomości języka hiszpańskiego licząc na to, że z dogadacie się na miejscu po angielsku, to możecie się bardzo zdziwić. Poziom angielskiego u przeciętnego mieszkańca słonecznej Hiszpanii jest niemal znikomy.   

Nie dalej jak 2 tygodnie temu we wszystkich wieczornych wiadomościach ukazał się news informujący, że w kwestii znajomości języków obcych Hiszpanie są na szarym końcu pośród krajów Unii Europejskiej (!). Na tle wszystkich krajów Europy, gorsze od ojczyzny flamenco są tylko Ukraina i Rosja.

Znaleźć Hiszpana mówiącego po angielsku jest czasem bardzo trudno. W dużych miastach  czy miejscowościach ukierunkowanych na turystykę sytuacja prezentuje się nieco lepiej, chociaż, gdy tylko ktoś się zdradzi, ze zna hiszpański (nawet w małym stopniu), to obsługa hotelu, urzędnik w punkcie informacji turystycznej czy kelner od razu zacznie do nas mówić w swoim ojczystym języku. 

Miasteczka czy wsie, w szczególności na południu Hiszpanii, powinny witać turystów tabliczką z cytatem z Dantego Alighieri: Porzućcie nadzieję, którzy tu wchodzicie. Nadzieję oczywiście na to, że porozumiecie się po angielsku. Sporadycznie można spotkać kogoś, kto zna francuski (kiedyś obowiązkowy język do nauki w szkole), ale angielski to rzadkość. W regionie Walencji króluje valenciano (odmiana katalońskiego) i nawet po hiszpańsku nie można się dogadać jeśli traficie na zatwardziałego lokalnego patriotę. Na kogo zatem można liczyć, że zna w Hiszpanii język angielski?


  • pracownicy informacji turystycznych, hosteli, obsługa hotelu,  sprzedawcy, kelnerzy (w turystycznych kurortach oraz większych miastach);

  • studenci - najlepiej ci, którzy byli na Erasmusie. Cała reszta zna w jakimś stopniu angielski, ale nigdy nie można być tego pewnym;

  • dzieci. Obecnie chyba dzieci najlepiej mówią po angielsku zważywszy na wielki boom na naukę tego języka od najmłodszych lat;

  • cudzoziemcy - w Madrycie ich od groma.


Jak widać, łatwo nie będzie. Zapytanie przypadkowej osoby na ulicy o drogę  może czasem spowodować szok, panikę i ucieczkę ;) Jeśli ktoś nie ucieknie, zawsze można dogadać się na migi :)  Ja zawsze staram się pytać o wszystko po hiszpańsku (czasem mając zapisane dłuższe frazy na karteczce i wcale nie wstydzę się z nich czytać - najważniejsze to uzyskać informację). Dopiero jak nic nie mogę zrozumieć, to pytam adwersarza czy mówi po angielsku (chociaż w 99,9% wiem, że odpowie, że nie zna). 


Na początku mojego pobytu w Madrycie miałam dość zabawną sytuację w jednym ze sklepów, w którym przymierzałam kapelusze. Ekspedientka zaczęła do mnie mówić, zrozumiałam mniej więcej o co jej chodzi i zaczęłam odpowiadać bardzo powoli zastanawiając się nad każdym słowem (ciężkie językowe początki). Rezolutna sprzedawczyni,  widząc mój wysiłek, zaproponowała abyśmy mówiły po angielsku. 

Tu zaczął się problem, ponieważ jej angielski był tak podstawowy jak mój hiszpański, więc znowu nie mogłyśmy się porozumieć. W końcu powiedziałam, że lepiej by ona mówiła po hiszpańsku, z którego coś może zrozumiem, a ja odpowiem jej po angielsku, gdy nie znajdę odpowiedniego hiszpańskiego słowa. Dużo łatwiej się dogadałyśmy w taki sposób. Lepiej zatem przygotować się troszkę przed przyjazdem do Hiszpanii, by później uniknąć sytuacji, w której  komunikacja będzie niemożliwa. Język migowy nie zawsze jest skuteczny :)

"Nie mówię po angielsku, ale obiecuję nie śmiać się z twojego hiszpańskiego"

You Might Also Like

9 komentarze

  1. Studenci, którzy byli na Erasmusie? Serio? Jak sobie przypomnę naszych rumuńskich Hiszpanów to trochę wątpię :]

    OdpowiedzUsuń
  2. Wyobraź sobie, że w porównaniu do tych Hiszpanów tutaj, to tamci mieli wysoki poziom :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo dziękuję za ten wpisik ;D, może w tym roku uda mi się wyjechać do Hiszpanii na wakacje - takie informacje na wagę złota ;D

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie ma sprawy! :) Jak jeszcze masz jakieś pytania to zadaj je śmiało, a mam nadzieję, że moje odpowiedzi się przydadzą :)

    Na wakacje polecam Walencję :D (tylko nie Madryt!:P)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie będę miała zbytnio wyboru jeśli chodzi o miejsce wyjazdu, ale okazja jest niepowtarzalna, żeby za przyzwoite pieniądze wybrać się do Hiszpanii więc jeśli tylko dostanę urlop to pojadę, a ponieważ będzie to mój pierwszy pobyt to myślę, że zorganizowany wyjazd jest świetną okazją aby zrobić rekonesans. Nie omieszkam zadawać pytań jeśli tylko coś przyjdzie mi do głowy, bardzo fascynuje mnie ten kraj chociaż sama nie wiem skąd mi się to wzięło ;D

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak jest okazja, to pewnie, trzeba ją wykorzystać!

    Mnie też kiedyś fascynowała Hiszpania, ale odkąd tu jestem, przestaje mi się podobać (głównie Madryt, inne miasta i regiony, pomijając Walencję, nadal czekają na odkrycie i zwiedzanie :D).

    OdpowiedzUsuń
  7. hmmm... jak to mówią - wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma ;D mam nadzieję jednak, że nie wszystko stracone i w pozostałych regionach odnajdziesz to co kiedyś Cię fascynowało. Odrobinkę zazdroszczę Ci, że masz możliwość zweryfikowania swoich fascynacji ;D, trzymaj się ciepło w tych zimnych wnętrzach ;D

    OdpowiedzUsuń
  8. Ciekawy post. Już myślałam, że to tylko Francuzi mają opory przed nauką języków obcych, w tym angielskiego. A tu proszę taka niespodzianka.
    Co prawda przejeżdżając przez Hiszpanię zdołałam zauważyć, że nie są może jakimiś mistrzami, ale jednak trochę angielski znają. Zgodzę się natomiast z tezą, że Ci z Hiszpanów, którzy wyjeżdżają na dłużej do innego kraju, mówią w językach obcych.

    OdpowiedzUsuń
  9. Hiszpanie tez nie tyle co nie chcą, ale się bardzo wstydzą nawet próbować mówić po angielsku, bo wiedzą, ze mają śmieszny akcent :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarze! Pamiętaj, że pytania możesz wysyłać na e-mail: hiszpanarium@gmail.com! :)

Subscribe